23-24 września 2017 Wysowa-Zdrój

(Beskid Niski)

dojazd

noclegi

bilety

warsztaty

wystawcy

- Sissi duszko, wyczytałem w Kuryerze, że w dystrykcie gorlickim urządzają jesienią Święto Ritza.

 

Zza uchylonych drzwi buduaru dobiegł senny głos - Nie ritza, tylko rydza (austryjacki baranie mruknęła pod nosem - Sissi była z urodzenia Bawarką [mleczną]).

 

- Rydz? A cóż to takiego? Pomyślałem, że mają tam franczyzę samego Ritza, w tej Baden-Wysowej. To gdzieś pod Krakauem jest. Franciszek Józef spojrzał na rozpostartą mapę monarchii, a potem pochylił się nad niuansem polskiej mowy. Jakiż ten język jest trudny, ale Galicya piękna z temi górami, no a ten Beskid Niski??? Wunderschön.  Ale, ale, czy aby ten ritz - pardon - rydz, to nie jest ten rarytas na przystawkę pod schnapsa, co podano na stół u księstwa von Bibelot? Mieli polskiego kucharza, to pamiętam i chwalili się, że szukuje im galicyjskie frykasy schmekt und gut. Pamiętasz? Piwnice schlossu ucierpiały wtedy znaczne straty, bo z przystawki zrobiła się uczta. Oj ucierpiały!  Cesarz uśmiechnął się pod monarszym wąsem - jednakowoż dyskretnie - gdy zmysł przypomniał egzotyczny smak pieczystego, pomarańczowego krążka, sowicie podlewanego trunkami...

 

- Eugen! (kamerdyner) podaj mi, pióro proszę i kałamarz, skreślę słów kilka do Starosty Gorlickiego. Niechże ten wyszykuje akuratne apartamenta i imponderabilia. I tak zamierzałem odbyć kuracyę i zlustrować CK regimenty na północy, więc i vorteil będzie und zsusammen. A tak przy okazji - pomyślał zamilknąwszy strategicznie i odwrócił wzrok od drzwi alkowy i niesmukłej już kibici Elżbiety zajmującej nieomal cały szezlong, gibkie te Poleczki, paradne. Ubrać się potrafią z fantazyją i gorsety noszą jakoś luźniej. Cesarskie ego, na myśl o rydzach i słowiańskich białogłowach dostało ekscytacji. Jadę, postanowione. Eugen, no pośpiesz się z tem inkaustem...

 

Z alkowy dobiegło ciche westchnienie - Oj Franiu, lepszy rydz niż nic...

 

 

Barbara, stojąc na krześle jadalni Starego Domu Zdrojowego, jeszcze raz przetarła mikrofibrą portret Najjaśniejszego Pana... Czyżby po szwejkowsku obsrały go muchy? Ależ to afront byłby - rzekła do siebie i przejechała szmatką po cesarskich wąsach raz jeszcze. Dla zicher putzu i ordnungu.

 

Tak więc meine Dammen und Herren, wobec cesarskiej decyzji, prosimy o zaznaczenie swym stosownym ubiorem znajomości wiedeńskiej etykiety i godne przyjęcie cesarskiej pary w pierwsze dni rudej jesieni. Najwymyślniejsze stroje z epoki, będą elegancko, czyli ganz pomada nagradzane.

 

Auf Wiedersehen!

Copyright Święto Rydza 2017 // Stary Dom Zdrojowy // Katarzyna Miernik-Pietruszewska